Syty referat na fizykę
Wykorzystanie soczewek w rożnych przyrządach optycznych
Zaiste, panie bracie, kiedym się był wyprawił do Paryża, przyszło mi słyszeć co nieco o czymś, co zwą tamże „lens”, co przełożywszy z języka Seneki i Katona, określiłbym mianem „soczewki”.Kawałek szkła, kunsztem rzemieślnika oporządzony pozwala wydobyć z ukrycia rzeczy ukryte, a także czynić ze światłem ekstraordynaryjne rzeczy. Niejedno odkąd żyję widziałem, lecz i mnie ta gemma zaskoczyła swemi właściwościami, pozwolisz, że Ci opowiem o tym malutkim cudzie.
Niejaki Galileo Galilei (przyznasz, że wzbudza uśmiech jego miano, lecz niech Cię to nie zwiedzie, człowiek to był wielki), ujrzawszy niderlandzką prostą konstrukcję, koncept począł zamontowania dwóch soczewek w jednej tubie. Jedna strona służy do baczenia, zaś drugą skierować powinno się ku sferze gwiazd stałych, alibo ku odległym obiektom. Moje uszy słyszały, że dzięki temu można oglądać wszystko, jakby było trzy dziesiątki razy większe, lecz nie mnie oceniać, czy to typowa Francuzom przesada, un truc inoutil, czy najszczersza prawda. Jednak sam widziałem wielce niezwykłe rzeczy. Wiesz-li, że nie tylko nasza Ziemia ma księżyc, ale takoż i Jupiter, i ich liczba jest równa czterem?
Ów wielki włoski uczony, vir doctus et clarissimus, o którym Ci już mówiłem, jak też i przyjaciel Jego Świątobliwości Urbana VIII (Pan nasz dał mu żyć aż do śmierci), po odkryciu tak osobliwych rzeczy jednak nie zajął się spędzaniem dni na popijaniu wina, lecz swój umysł zwrócił ku sprawom drobnym. Drzewiej istniała taka zabaweczka, jak mikroskopos, lecz Galileo sprawił, że przestała być uciechą dla dzieci, a pozwala odkrywać kolejne misteria Stwórcy. Jak teleskopos pozwala widzieć rzeczy wielkie i dalekie jakby były bliskimi i małemi, tak mikroskopos pozwala widzieć rzeczy drobne wielkimi.
Jednak mikroskopos zawdzięczać raczymy nie tylko wielkiemu Galileo, lecz także van Leeuwenhoekowi, który choć pochodził ze stanu kupieckiego, zdolnościami swemi na wolność przyrodzoną ludziom szlachetnie urodzonym się wybił. Mikroskopos to nie tylko odwrócony teleskopos, lecz konstrukcja tak przekraczająca swym wyrafinowaniem teleskop niczym dzieło Stwórcy przekracza dzieło ludzkich rąk. Nie jest to złożenie dwóch ledwie soczewek, lecz wielu. Musisz wiedzieć, że obraz z mikroskopos jest niezwykle ciemny i wedle tego konstrukcja tego przyrządu musi być o wiele bardziej compliquée. To, co chcesz oglądać, musi być oświetlone przez światło odbite od zwierciadła, i umieszczone między dwoma szklanemi płytkami.
Zaiste, jednakże nie tylko takie skomplikowane res tworzyć można dzięki cudowi soczewki. Lornetka, to połączenie dwóch teleskopos, każdy przystawiany do jednej źrenicy, wielce przydatne do obserwacji rzeczy, których dokładnie ujrzeć nie potrafimy, jak aktorzy w teatrze. Wielki użytek z tego potrafiliby zrobić mężowie zbrojni.
Niejaki Jan Kepler, wielki mąż rodem z Niemiec, doskonalszym uczynił coś, co rodzaj ludzki znał od stuleci – binokle. Jak Ci wiadomo, niejeden zakonnik zmożony wiekiem, by czytać pobożne księgi potrzebuje szkieł osadzonych w drucie. Wybitny mąż, Kepler, udoskonalił zgodnie z uniwersalną matematyki prawidłami szkła owe, takoż teraz są znacznie doskonalsze niż ongiś. Ci, których oczy osłabione są latami, mogą widzieć jak gdyby byli młodzi.
Pewien młody człowiek, którego imienia nie pomnę, powiadał, że kiedyś, wraz z postępem tak zwanej „filozofii naturalnej” (wiedz, że ci ludzie badają dzieło Stwórcy dokładniej niż ktokolwiek inny), zostaną stworzone szkła, które można przyczepić bezpośrednio do oka. Wiary temu nie daję, aby to było możliwe, lecz czy mój dziad mógłby rezonować, że człek pozna z czego jest jego mięso i krew, jak to uczynił pewien Francuz?
Ówże mówił także wiele fascynujących rzeczy, powiadam, res miraculae, jak o utrwalaniu obrazu na specjalnym cienkim papierze. Twierdzi, że są substancje, które światłem raczone zmieniają kolor na trwałe, więc pokrywając papier, czy inną błonę taką substancyją, można by utrwalać chwile bez zatrudniania malarza.
Mówił też multum rzeczy, których mądrości nikt nie potrafił wniwecz obrócić, lecz mnie nie zostało dane wykształcenie, by je rozumiem ogarnąć. Jednak to, co o lentiles powiedziałem, zrozumiałem i chętnie opowiem o tymże cudzie każdemu, kto ochotę, by świat zgłębić okaże.
Autorem jestem ja sam, Michał Wadas.
Za korektę podziękowania ślę do kiciora i Alberta.


